Przejdź do treści
Wczytuję...

Wielu z nas potrzebuje czasem pobyć w samotności. Takie chwile pozwalają na zebranie myśli, uspokojenie wszelkich emocji, a także przede wszystkim zrozumienie własnych zachowań i planów. Kiedy po całym dniu spędzonym wśród rozmaitych ludzi i hałaśliwych tłumów zapragniemy czasu dla siebie, to nie ma w tym absolutnie nic dziwnego. Jesteśmy w końcu gatunkiem stadnym, ale też pełnym indywidualistów.

Zupełnie inaczej dzieje się w sytuacji, kiedy nie przepadamy za towarzystwem drugiego człowieka i staramy się za wszelką cenę unikać jakichkolwiek kontaktów międzyludzkich. Wtedy takie zachowanie może być równie zadziwiające, co mocno zastanawiające. Wiele takich osób zamieszkuje Japonię, a ich nietypowe predyspozycje wzrosły do rangi krajowej choroby, która jest ewidentnym problemem. Dziś przedstawimy nieco bliżej japońską hikikomori, która nijak się ma do tymczasowego braku humoru.

ZNACZENIE NAZWY

Jak to często miewa miejsce w Japonii niemal wszystko przepełnione jest symboliką, duchownym znaczeniem i nic nie dzieje się przez przypadek. Tak samo bywa z różnymi nazwami, a w tej sytuacji mowa o znaczeniu nazwy choroby. W dosłownym tłumaczeniu hiku oznacza „poddawać się, rezygnować, wycofywać się”, z kolei kumoru znaczy „ukrywać się, ochraniać, pozostawać w zamknięciu”. Już połączenie tych dwóch zwrotów daje nam obraz, w jaki sposób objawia się japońska choroba zwana hikikomori. Przez wielu nazywana jest „japońskim wirusem samotności”.

CZYM JEST HIKIKOMORI? – 3 RODZAJE KLASYFIKACJI

W związku z pojawieniem się hikikomori w kulturze Kraju Kwitnącej Wiśni na miarę masową, zaczęto debatować i rozmyślać, czym tak naprawdę jest owe zjawisko. Jak się okazało – ciężko jednoznacznie je określić, w związku z czym pojawiły się 3 stanowiska, z zupełnie różnymi podejściami. Jedno z nich głosi, że jest to zaburzenie psychiczne, które czerpie z depresji, paniki i lęku związanego z życiem społecznym i rodzinnym. Inni uważają, że hikikomori ma ścisły związek ze znaną na całym świecie strukturą hierarchizacji całego społeczeństwa, połączoną z ciągłą walką o zapewnienie sobie jak najlepszego bytu. Mogło to mieć wpływ na jednostki, które w całym tym tradycyjnym szaleństwie nie zamierzają brać udziału i się izolują.

Z kolei trzecia i zarazem ostatnia grupa uważa, że nie powinno się nazywać hikikomori chorobą psychiczną, ani odmiennym od normy zachowaniem, a raczej „syndromem”. Dzięki temu pozwoli to szeroko badać problem, bez konieczności szufladkowania każdej przejawiającej ten stan osoby jako chorej na depresję czy schizofrenię albo nazywaniem jej stanu „ciężkim i przejściowym okresem ” bez prześledzenia możliwych i wcześniej powstających już odstępstw psychicznych.

KOGO DOTYCZY CHOROBA SAMOTNOŚCI?

Z powyższych opisów moglibyśmy zupełnie stereotypowo pomyśleć, że choroba ta dotyka głównie nastolatków i młodych ludzi. Wynika to z tego, że wciąż większość z nas nieodpowiednio podchodzi do chorób psychicznych traktując je jako „niechęć” lub „lenistwo”. Zarówno jak depresja może dotknąć człowieka w każdym wieku, tak samo dzieje się z japońskim hihikomori.

Zapadają na nią zarówno małe dzieci, jak i osoby w podeszłym wieku. Początkowo może się to objawiać z niechęci chodzenia do szkoły i tym samym uczestniczenia w tym przymusowym „wyścigu szczurów”. Inny fakt wiąże się z tym, że dzieci mogą pozostawać pod opieką rodziców nawet do 40. roku życia. Daje to społeczne przyzwolenie, na mieszkanie wspólnie z rodzicami na ich „garnuszku” i jednocześnie niewidoczne odcięcie się od społeczeństwa i obowiązków jak praca i płacenie rachunków.

PRZYKRE STATYSTYKI

Według najnowszych badań przeprowadzonych w 2019 roku przez rząd japoński okazało się, że i tak najliczniejsza grupa hikikomori licząca ponad 600 tys. mieszkańców znajduje się w przedziale wiekowym od 40 do 64 lat. Na drugim miejscu usytuowała się grupa w przedziale od 15 do 35 lat. Jest to na tyle obszerne i przykre zjawisko, że często wiąże się ono z rezygnacją z życia społecznego na nawet 30 lat. Bez wątpienia choroba wywołana jest przez drastyczne środowisko i ciągły pęd ludzkości za pieniędzmi i karierą. To powoduje, że rozrasta się ona nie tylko w samej Japonii i innych krajach azjatyckich, ale także na całym świecie. Pierwszy przypadek w Polsce został odkryty i zbadany już w 2001 roku.

Leave a Comment