Przejdź do treści
Wczytuję...

Japonia od długich stuleci zadziwia i mocno fascynuje wszystkich, którzy choć odrobinę mieli z nią kontakt – czy to poprzez kuchnię, architekturę czy nawet przyrodę. Zamiennie nazywana jest także Krajem Kwitnącej Wiśni, co wskazuje nie tylko na urokliwy proces jakim jest otwieranie się pąków kwiatów, ale przede wszystkim na ścisły kontakt kultury z przyrodą. Ta niezwykła harmonia pozwalała przez wieki wznosić się całemu społeczeństwu na wyżyny doskonałości.

Jako że jest to kraj niezwykle pomysłowy, który z samego ryżu i ryb potrafi stworzyć rozmaite dania na każdą porę dnia, jak chociażby desery, to nie powinno nas dziwić, że także kwiaty hodują w dość specyficzny dla nas sposób. Zamiast skorzystać z doniczek, można po prostu uformować ziemię w pożądanym kształcie, a żeby uchowała się w odpowiednim miejscu, wystarczy podwiesić ją na sznurkach do sufitu. O tym, czym jest kokedama przeczytamy dokładniej w poniższym tekście.

CZYM JEST KOKEDAMA?

Aby dowiedzieć się, czym jest kokedama wystarczy jedynie przetłumaczyć dosłownie z języka japońskiego jej nazwę, która jest połączeniem dwóch wyrazów. Koke oznacza mech, z kolei tama to kula. Otrzymamy w ten sposób tajemniczą kulę z mchu. Żeby zobaczyć jaką pełni ona funkcję wystarczy tylko na nią spojrzeć – sama w sobie jest pięknym i orzeźwiającym dodatkiem do niemal każdego wnętrza, z kolei w połączeniu z wyrastającym z niej kwiatem jest niecodziennym sposobem na zastąpienie tradycyjnej doniczki. Po raz pierwszy została stworzona w Japonii, ale z czasem zafascynował się nią świat. Dziś możemy kupić ją stacjonarnie w kwiaciarniach albo zamówić przez internet.

HISTORIA POWSTANIA

Kokedamy są swego rodzaju wersją ogrodów wiszących oraz uznaje się, że są łatwiejszym i mniej zobowiązującym zamiennikiem dla tradycyjnych bonsai. Taki sposób hodowli roślin znany był już w epoce Edo, która miała miejsce między XVII a XIX wiekiem, ale utrzymuje się, że dopiero od 30 lat rozpowszechnione zostały na skalę krajową odmienne formy sadzenia kwiatów.

Cała procedura polegała na tym, aby posadzić roślinę w doniczce do minimum wypełnionej ziemią. Trudne warunki sprawiały, że korzenie stawały się wielkie, masywne i niemal w całości wypełniały naczynie. Kiedy w pełni przyjęły jego kształt zostawały wyjmowane i teoretycznie nadawały się od razu do użytku. Dopiero z czasem niejaki Isao Umiji zainicjował metodę znaną obecnie – tak uformowane korzenie oklejało się mchem, który w niedługim czasie pięknie porastał cały obszar.

JAK DBAĆ O TAKĄ KULĘ Z MCHU?

Mimo że jest to piękne i nieco orientalne zjawisko, to musimy pamiętać, że pielęgnacja tego rodzaju wiszących ogrodów nie należy do najłatwiejszych i najszybszych. Podstawową kwestią jest wybranie odpowiedniej rośliny, którą zasadzimy w kuli z mchu. Jak przeczytaliśmy wyżej musi mieć ona zdolność do tworzenia grubych i silnych korzeni, aby były w stanie nabrać kształt naczynia, dlatego jeśli roślina nie będzie w stanie utworzyć tak gęstej kolonii, to niestety nie będzie odpowiednia. Nie przyda się też kwiat, którego korzenie będą tworzyły obszerne bulwy. Zbyt szybki wzrost sprawi, że w niedługim czasie nasza kula z mchu zacznie psuć się od środka i rozłamywać.

Jeśli zamierzamy naszą kulę powiesić w domu, to musimy dobrze przemyśleć jej miejsce, ponieważ procedura nawadniania wygląda tak, że podstawiamy do niej miskę z wodą. Po 15-minutowym zanurzeniu musimy odczekać, aż reszta nagromadzonej wody opuści mech. Sprawi to, że może powstać niechciana kałuża. Piękno i estetyka tego rodzaju wiszących ogrodów z mchu zadziwia i zachwyca, ale w codziennej pielęgnacji jest równie uporczywa, co wymagająca.

Leave a Comment